RSS
 

Noootka

12 lip

Ot tak, co by bloga utrzymać przy życiu !

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

:P

22 lis

Bla !

Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce, o!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Still loving You

05 sie

Częstotliwość notek zamarła, no cóż.

Nawet jak jest o czym pisać to chęci brak. Chęci i energii :)
Próbuję się zmienić, chociaż nawet nie ma dla kogo i po co. Ot tak, bo mi się nudzi..
Chciałabym uzbierać na laserową korekcję wzroku, chociaż jak czytam to mi się odechciewa.. Gdybym chociaż się przemogła i szkła włożyła T_T Dramat.

Zamienił stryjek siekierkę na kijek.. kurwa. Uczym się na błędach, a co!

Po raz kolejny wspomiała mi rodzicielka, że mogę do Wiednia wybyć. Nie chcę. Odechciało mi się wszystkiego.
Chyba zacznę usilnie pracować nad wehikułem czasu, i tak sobie cofnę, z rok? albo z półtora, a co!

Tęskno, szaro, ponuro. Jednak nie da rady zapomnieć czy wmówić sobie, że się już nie kocha. Lipa.
Zazdroszczę tym, którzy opanowali tę sztukę. Kilka lat prób i wciąż tak samo i to samo.
Nawet zdjęcia jak stały w ramkach tak stoją. Oh dear oh dear.

Niech słowo „kocham” jeszcze raz z ust Twych usłyszę,
niech je w sercu wyryje i w myśli zapiszę…”

i sobie ponarzekałam… i o.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

*sigh*

08 kwi

* * *

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły

odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
pogryzione wargi
barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią
mam lat tysiąc
ŻYJĘ -

[Halina Poświatowska]

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> I’m going home, to the place where I belong

18 sty

Proszę Państwa oto Jack:

Always cool, never frozen. :3

A tak w ogóle to mi się nudzi… egzamin, którego miało nie być jednak będzie co oczywiście bardzo mnie uszczęśliwiło. Wciąż łudzimy się nadzieją (my tzn. moja grupa), że naszej kochanej dziekan uda się urobić Jaruzelskiego (taki wdzięczny przydomek dostał nasz profesor z powodu uderzającego podobieństwa) i odwołać egzamin.
Kończę „Breaking Dawn” (w końcu..) i czeka na mnie miś Paddigton (3 tomiki)… To mi przypomniało, że mam Jusiową książkę.
Zimno na dworze, popijam chyba 3ci napój energetyczny, spod monitora spogląda na mnie krecik w czapeczce, na ekranie Lineage, szklanka Bailey’s z mlekiem i .. nic mi się nie chce. Pusto w domu, ojciec wyjechał, nie wiadomo kiedy wróci.. cicho, głucho, szlag mnie trafia… Licencjat powinnam zacząć na dobre, do teraz wypadałoby mieć wszystkie założenia i przeprowadzać badania.. Cóż, nie mam nic. Nooo dobrze jest, dobrze..

Notka narzekająca bez ładu i składu, ot tak.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

= This is the life =

17 gru

Nie lubię kiedy ludzie uparcie nie rozumieją tego co się im stara przekazać. Banalnych informacji na bazie krótkich zdanek do których „zastosowanie się” mogłoby spowodować osiągnięcie celu..

Praca do przodu, tylko nie licencjat. Jakoś nie widzę siebie zdającej w pierwszym terminie, pewnie przesunę. Sesję widzę jeszcze gorzej.

Zdrowie leży (szczegółów oszczędzę), rodzina też a laptop w ogóle umarł. Jest zima i jest mi smutno. nie śpię, nie jem, chodzę jak mały robocik. :)
 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> mam czyściutkie sumienie

09 sie

** Pracuję na cały etat ;p

** i wyjeżdżam na wakacje xD

/off mode 10.08. – 17.08.

… nie no, rozwinę jakoś tę notkę.. kiedyś ;p

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> This is no laughing matter

12 cze

** Kierowniczka odchodzi. Jest już ktoś inny na jej miejsce. Jutro pożegnalna kawka/piwo.

** W weekend koniec sesji i roku akademickiego. Piwo w Harendzie.

** Od 23.06. do 29.06. nie ma nas. Wyjechaliśmy sobie :P

** Chyba już nie mam psa.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Żryj berecik!

22 maj

* Dawno nie pisałam… Jest to wynik mojego lenistwa połączonego z chronicznym zapominaniem o blogu. Ostatnio jakoś po prostu nie chce mi się pisać. Możliwe, iż jest to połączone z ilością referatów i opracowań, które musiałam przygotowywać na ostatnie zjazdy (z czego jedno z nich dokańczał za mnie Yosh bo ja już nie miałam siły x_x). Fakt, mogłam się za wszystko „troszkę” wcześniej wziąć.. ale jakoś tak.
* Zbierając wszystko w miarę po kolei i do przysłowiowej kupy. W pracy po staremu, nic się nie dzieje tzn. Rutyna troszkę ale przynajmniej jest wesoło (jak już się lepiej ludzi poznało). Za 2 tygodnie szykuje nam się firmowy piknik (z okazji dnia dziecka) gdzieś pod Warszawą (jakiś ośrodek czy cu) tzn. Będzie żarcie, picie, trampoliny, konkursy, jazdy konne bla bla bla. Impreza rodzinno – intergracyjna czyli zabieramy mężów/żony/dzieci. ;p
* Teoretycznie rzecz ujmując powinnam łaskawie zabrać się do stworzenia kilku stron początkowych mojej wspaniałej pracy licencjackiej o wdzięcznym temacie „Adaptacja zawodowa absolwentów szkół wyższych na rynku pracy” ale.. mi się nie chce. 2 egzaminy do przodu, 3 przede mną. Oczywiście jak zwykle mam więcej szczęścia niż rozumu. Poważnie zastanawiam się nad jakimś drugim kierunkiem (niestety/stety również zaocznym) gdy wyląduję na magisterskich. Ino pomysłu na kierunek brak. Jakieś propozycje? ;p
* Juwenalia juwenalia… jakoś się tak staro na nich czuję. 2 lata temu bawiłam się tak jako-tako, rok temu do dupy z połączeniem tych lepszych momentów (jak koncert Kult/Strachy z Jusiakiem ;p) a w tym roku nie czuję w ogóle tej atmosfery studenckiej. Nie żebym się źle bawiła ale czegoś mi brak i te koncerty takie jakieś nie takie. A w sobotę THE END w postaci Manaam, Comy i coś tam jeszcze. Przynajmniej udało mi się dopaść koło syrenki Pana z grubym i długim drągiem czyt. 100cm żelkiem haribo o smaku bliżej nieokreślonym.
* Tak w ogóle to piszę tę notkę pod presją!!! AAAAAA

* Sucha ta notka jak wafelek, wybaczcie mój znikomy wkład emocjonalny w przelewane na komputer słowa. Azaliż pogoda jest za oknem do d***.
* W tym roku czekają mnie 4 wesela/śluby (czerwiec 1x, lipiec 1x, wrzesień x2), pogrzeb też juz był. Jedna z koleżanek się zaciążyła, tzn. Jej dziecko to póki co ‘pęcherzyk’ co nie zmienia postaci rzeczy, że zabawnie się słucha „ja i pęcherzyk chcemy jeść”, „ja i pęcherzyk musimy na siebie uważać”. Jeszcze kilka lat i też będę miała swój pęcherzyk o! xd
* Chciałam coś jeszcze dodać ale zapomniałam…

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

*YAWN* >> Ironic

09 kwi

(…)
It’s like rain on your wedding day
It’s a free ride when you’ve already paid
It’s the good advice that you just didn’t take
Who would’ve thought… it figures

Well life has a funny way of sneaking up on you
When you think everything’s okay and everything’s going right
And life has a funny way of helping you out when
You think everything’s gone wrong and everything blows up
In your face

A traffic jam when you’re already late
A no-smoking sign on your cigarette break
It’s like ten thousand spoons when all you need is a knife
It’s meeting the man of my dreams
And then meeting his beautiful wife
And isn’t it ironic… don’t you think?
A little too ironic… and yeah I really do think…
(…)

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS