RSS
 

Archiwum - Maj, 2008

>> Żryj berecik!

22 maj

* Dawno nie pisałam… Jest to wynik mojego lenistwa połączonego z chronicznym zapominaniem o blogu. Ostatnio jakoś po prostu nie chce mi się pisać. Możliwe, iż jest to połączone z ilością referatów i opracowań, które musiałam przygotowywać na ostatnie zjazdy (z czego jedno z nich dokańczał za mnie Yosh bo ja już nie miałam siły x_x). Fakt, mogłam się za wszystko „troszkę” wcześniej wziąć.. ale jakoś tak.
* Zbierając wszystko w miarę po kolei i do przysłowiowej kupy. W pracy po staremu, nic się nie dzieje tzn. Rutyna troszkę ale przynajmniej jest wesoło (jak już się lepiej ludzi poznało). Za 2 tygodnie szykuje nam się firmowy piknik (z okazji dnia dziecka) gdzieś pod Warszawą (jakiś ośrodek czy cu) tzn. Będzie żarcie, picie, trampoliny, konkursy, jazdy konne bla bla bla. Impreza rodzinno – intergracyjna czyli zabieramy mężów/żony/dzieci. ;p
* Teoretycznie rzecz ujmując powinnam łaskawie zabrać się do stworzenia kilku stron początkowych mojej wspaniałej pracy licencjackiej o wdzięcznym temacie „Adaptacja zawodowa absolwentów szkół wyższych na rynku pracy” ale.. mi się nie chce. 2 egzaminy do przodu, 3 przede mną. Oczywiście jak zwykle mam więcej szczęścia niż rozumu. Poważnie zastanawiam się nad jakimś drugim kierunkiem (niestety/stety również zaocznym) gdy wyląduję na magisterskich. Ino pomysłu na kierunek brak. Jakieś propozycje? ;p
* Juwenalia juwenalia… jakoś się tak staro na nich czuję. 2 lata temu bawiłam się tak jako-tako, rok temu do dupy z połączeniem tych lepszych momentów (jak koncert Kult/Strachy z Jusiakiem ;p) a w tym roku nie czuję w ogóle tej atmosfery studenckiej. Nie żebym się źle bawiła ale czegoś mi brak i te koncerty takie jakieś nie takie. A w sobotę THE END w postaci Manaam, Comy i coś tam jeszcze. Przynajmniej udało mi się dopaść koło syrenki Pana z grubym i długim drągiem czyt. 100cm żelkiem haribo o smaku bliżej nieokreślonym.
* Tak w ogóle to piszę tę notkę pod presją!!! AAAAAA

* Sucha ta notka jak wafelek, wybaczcie mój znikomy wkład emocjonalny w przelewane na komputer słowa. Azaliż pogoda jest za oknem do d***.
* W tym roku czekają mnie 4 wesela/śluby (czerwiec 1x, lipiec 1x, wrzesień x2), pogrzeb też juz był. Jedna z koleżanek się zaciążyła, tzn. Jej dziecko to póki co ‘pęcherzyk’ co nie zmienia postaci rzeczy, że zabawnie się słucha „ja i pęcherzyk chcemy jeść”, „ja i pęcherzyk musimy na siebie uważać”. Jeszcze kilka lat i też będę miała swój pęcherzyk o! xd
* Chciałam coś jeszcze dodać ale zapomniałam…

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS