RSS
 

Archiwum - Luty, 2008

>> A teraz kochane dzieci pocałujcie misia w dupę ;p

24 lut

** Ledwo dycham po zjeździe… Głowa mnie strasznie boli (oto co się dostaje siedząc na wprost dmuchającej wentylacji) ale ogólnie ubawiłam się. Uwielbiam czas spędzony z Martą i Gosią gdzie dzikiemu rechotowi końca nie ma.. niestety Sylwia patrzy na nas jak na bandę idiotów i wyłamała się spędzając czas z zupełnie kimś innym. (-.-) Na za dwa tygodnie mam podać temat (taki bardzo ogólny na razie) mojej pracy licencjackiej.. a na koniec semestru mam mieć jej mikro zalążek na zaliczenie seminarium. Ten semestr upłynie pod znakiem wyjątkowego zarobienia – referat, wystąpienia, prace zaliczeniowe,… strasznie tego dużo się narobiło. Bah…

** Mojego ojca pogięło, dosłownie. Od tygodnia leży .. i właściwie leży. Wypadł mu dysk i do tego dostał ostrego zapalenia korzonków. Oczywiście przez pierwsze 3 dni olał sprawę myśląc, że tylko coś tam sobie nadwyrężył. Jednakże lekarz rozwiał wszelkie wątpliwości. Najgorsze jest to, że miał przyjąć serię 5-ciu zastrzyków i „wyzdrowieć”. Tymczasem dzisiaj wziął 4 i czuje się tak samo jak nie gorzej zanim zaczął je brać… Chyba czeka nas jutro ostry dyżur. :/ Martwię się.. bo młody to on już zdecydowanie nie jest.

** Chciałabym by były już wakacje ;p Z rodzinką planujemy wybrać się do Chorwacji i może uda nam (mnie i Yoshowatemu) się wepchnąć na ewentualny wyjazd z Yoshową rodziną do Grecji… Chyba powinnam powoli zbierać kasę. ;p Za jedną pensję nie dam rady pojechać.. A w pracy coraz weselej i nudniej. Nie da rady opisać tej wszechobecnej nudy panującej wokół mojego stanowiska. ;p

** Póki co „zachwycam” się 100% shoujo „Bokura ga ita” w przerwach gdy obgryzam paznokcie w oczekiwaniu na kolejny chapter „NANA”…

** Może rozwinę tę notkę za czas jakiś *siorb herbatki waniliowej* (^o^)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> You’ll never close my eyes and watch me die!

12 lut

** Oooo.. czas na moją łzawą, smutną, emo notkę. To takie modne ostatnio, a ja mam dołka identycznego z wakacyjnym. Jest mi przykro, siedzę i ryczę z powodu ludzi. Z powodu ludzkiego uporu, głupoty, moralnych zasad, które stosują tylko wtedy kiedy im wygodnie (byle nie do siebie) a uczuciami innych podcierają sobie dupy. Emaptia? Nie ma czegoś takiego.. Człowiek zwierze stadne, odrzucone od stada powoli sobie obumiera. Tak jest ze mną i czuję tylko coraz większą wyzierającą pustkę gdzieś z głębi siebie. Ludzie łatwo rezygnują, poddają się czy odrzucają, zwłaszcza, gdy są na tyle uparci czy bezmyśli by najpierw działać, potem myśleć. Tyle się prawi o rozmawiamu, zrozumieniu by uniknąć nieporozumień. Bullshit. Wesołe bestie, które nie widzą innych, którym zadają ból, co gorsza, nie bezpośrednio. Nie widzą go, nawet gdyby zobaczyli to by ich nie obeszło.
Zmęczyło mnie udawanie szczęścia, zmęczyło mnie „Ty/wy/oni/… winny/winna – my/ja/on/.. nie”, zmęczyły mnie frazesy „będzie dobrze”, zmęczyła mnie ludzka, krótka pamięć i ich zasady – gdy nagle zapominają jak oni postąpili, bo zwyczajnie nikt nie wymierzył im kary. Piętnowanie, recydywa, odrzucenie,… wolałabym by mnie ktoś błotem obrzucił czy ukamienował zamiast udawać, że jest spoko…

** Siedzę i ryczę… bo zostało kilku znajomych, którzy potrafią spojrzeć z różnych perspektyw zanim kogoś chlasną w twarz. Siedzę i ryczę.. bo poszło coś na czym mi bardzo zależało, mimo iż nigdy nie potrafiłam tego pokazać.

** Chuj, możecie się dobrze bawić,… mi się już śmiać nie chce.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS