RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2007

>> Another you

25 lip

** Nyu to nad morze jutro. Pociąg o 5:50, powrót za tydzień, 2.08. ok. północy.. Chcę się dobrze bawić. :) Postaram się.

** One day you’ll come to me and ask me what’s more important: You or my life. I’ll say my life and you’ll walk away never knowing that you’re my life.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Chasing Cars

22 lip

** Haha, jak ja teraz często piszę, może dlatego, że sporo się dzieje? Wczoraj było u mnie mikro-mini oglądanie „horrorów”. Miała być Zuza i Cenee. Oz przyszedł wcześniej i postanowiłyśmy, że zaprosimy Xela (mimo iż było koło 21:00 i nie wierzyłyśmy, że wpadnie). O dziwo Xel się zgodził. :O W czasie gdy czekałyśmy na niego i Cenee obejrzałyśmy „The hills have eyes 2″. Mh.. tak jak się spodziewałam, rewelacyjne nie było, ale mimo wszystko wolałam obejrzeć to z kimś niż sama. xD Gdy zjawili się Xel i Sylwia rozpoczęliśmy plotkowanie. Jak się okazało, Xel rozpowiadał pewną plotkę na 2 dni przed tym jak się stała prawdą. xP Gratulacje Xelu! Było zabawnie posłuchać tego wszystkiego. Jednak nie czułam się specjalnie zaskoczona – COŚ wisiało w powietrzu i teraz trzymam kciuki by się ułożyło. Cenee zmyła się koło północy, a ponieważ zachciało się nam, czyli tym co zostali, czegoś słodkiego zawędrowaliśmy na stację, potem zachciało nam się jeść i tak wylądowaliśmy w McDrive.. pieszo. Tzn. za nami samochód, przed nami samochód a my w naszym ‚invisible car’ czekaliśmy by zamówić „1x lody, 1x frytki i 2x cheeseburger”. xD Potem oglądanie drugiego filmu „Turistas” (który ni cholery nie jest horrorem wg mnie) i palulu koło 2:30. Zuza musiała się obudzić koło 9 (jak nie wcześniej) i z nudów zmyła poprzedni lakier do paznokci i pomalowała na nowo moim. Xel zwlekł się z Zuzą, ale jednak przeszedł na dobrą stronę mocy i dołączył z powrotem do kimania ze mną, a Oz z nudów po jakimś czasie zrobiła to samo. ^^ Potem Xel do domku a ja z Zuzą na zakupy do KTD.. kilka nowych rzeczy, ulewa.. i byłam koszmarnie mokra. Nie mogłam się doczekać 521 w centrum.. >_> Teraz Xel coś marudził bym do niego wpadła bo mu się nudzi, a poza tym od kilku dni z kimś nocuje i teraz jest sam i mu smutno. xD Gome Xelu, gdybym miała jakikolwiek bezpośredni transport.. xD

** ale chaotyczny opis… nvm

** ..cieszę się.. nie cieszę.. cieszę.. nie cieszę.. Przede wszystkim.. boję się.. mh..

** Zapomniałam dodać, że gdy wracałam z zakupów z Zuzią już autkiem z Gocławka władowałabym się elegancko w tył innego samochodu. >_> Zachciało mi się wyprzedzić autobus, niestety nie zwróciłam uwagi, że na drugim pasie auta się nagle zatrzymały.. Nawierzchnia morka, leje.. a ja hamuję, czułam jak mi wyrywa kierownicę z rąk.. >_> Zawału nie dostałam, wyhamowałam, żyję.. ale coś się złego dzieje z moją koncentracją ostatnio…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Memory

21 lip

** Mhhh… znów gorąco się robi, ale fantastyczna burza wczoraj była. Te pioruny i błyski i deszcz walący w moje okna. *-* Dawno takiej nie było i z przyjemnością patrzyłam w okno leżąc na łóżku, chociaż nastąpiła mała chwila goryczy.. szybko zażegnana. Trzymam się tego wszystkiego, zaczynam się szczerze uśmiechać, czuję powoli jak ogarnia mnie spokój, błogość i jakieś niezrozumiałe szczęście. Chcę być naprawdę szczęśliwa i wiem, że będę, obiecuję, że będę i podzielę się tym szczęściem i ciepłem z całym moim otoczeniem. I promise. ^^

** Dostałam wyniki ostatniego egzaminu. Gość miał podać je dopiero w połowie sierpnia ale na szczęście zdecydował się dać je wcześniej. Ocena: 4.0. Tym oto sposobem szczęśliwie zamknęłam pierwszy rok studiów. Tym sposobem cieszę się i czuję dobrze. Nie to, żebym nie mogła się doczekać października ale poniekąd tęsknię za moją grupą i szkołą. Nigdy nie czułam się tak „związana” z uczelnią jak teraz. Może dlatego, że UW to moloch , który raczej nie sprzyja nawiązywaniu znajomości czy jakichkolwiek przyjaźni. Każdy sobie.. a tutaj – wszyscy razem. ^^

** … waiting in progress *beep*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> When you’re gone

18 lip

** Wychodzić do ludzi, wychodzić do ludzi, wychodzić do ludzi.. nic więcej nie chcę robić. Pragnę przebywać poza domem, a jeśli już muszę być w domu to chcę rozmawiać z ludźmi. Poznawać na nowo osoby z którymi kontakt dawno temu się urwał bądź z którymi nigdy za wiele nie rozmawiałam. Odnowić przyjaźnie, umocnić te stare. Kiedyś trzeba zacząć żyć, tak naprawdę. Nigdy nie wiadomo ile dni przed nami zostało, a chciałabym wiedzieć, że nie tyle co istniałam, a żyłam. Ba, oby szczęśliwie. :)

„Pamiętam prawie wszystkie lane poniedziałki
Kłopoty w szkole i huczne urodziny
Zbyt wczesny powrót rodziców gdy spaliśmy razem
Czy pamiętasz ich miny
Wiem, ktoś już kiedyś śpiewał
Niestety już go wśród nas nie ma
Gdzie są wszyscy moi przyjaciele
Wspomnienia to przecież tak niewiele”

** Wakacje nadchodzą wielkimi krokami i tym oto sposobem wzbogaciłam się o nowy śpiwór i namiot, bo poprzednie zaginęły w odmętach przeprowadzki. =.= A do tego – materac samo nadmuchujący. :O Śmieszne to to i zdecydowanie lepsze niż karimata a zajmuje tyle samo miejsca. Marzy mi się morze, plaża.. a przede wszystkim wieczorny bądź w deszczu spacer plażą.. *-* Trzeba się bawić, trzeba tańczyć, śmiać się…

Laugh your heart out..
Dance in the rain..
Cherish the moments..
Ignore the pain..
Live, Love, Learn..
Forgive, and Forget..
Life is too short
To live with regrets

Nie? :)

** Gorąc, duchota, upał… sam upał mi nie przeszkadza i to prażące słońce też nie. Przeszkadza mi to jak duszno jest. Oto jedyna wada upalnych dni.. gdyby chociaż od czasu do czasu powiało cokolwiek. Za to dziś deszczyk i od razu lepiej. ^^ Mam ochotę na jakieś lody albo jakiś inny zimny deserek..

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Na zawsze i na wieczność

13 lip

Pure is impure.
Impure is pure.
Good is bad.
Bad is good.
To live is to die.
To die is to live.

** Mh… załatwiłam zaświadczenie o tym, iż jestem studentką. Teraz jeszcze muszę je przetłumaczyć.. Strasznie mi się nie chce i ha! mam nawet całą noc na to. Zapomniałam zerknąć na datę wydania matury bo bez tego ani rusz. Koszmarne uczucie gdy się czegoś z jednej strony chce, a z drugiej bardzo nie. Żeby to jeszcze była walka rozumu z sercem, ale to jest czysta walka jakby dwóch półkul. =.= Teoretycznie nic nie tracę składając papiery, mogę je w każdej chwili zabrać.. A z drugiej strony „boję się”, iż jeśli je złożę to już nie będzie „odwrotu”. Żeby jeszcze można było tam studiować zaocznie to byłoby o wiele łatwiej, ale niestety, takiej opcji nie ma (przynajmniej nie na kierunku, który mnie interesuje).

** Wczoraj było takie mikro-mini good-bye party dla Jaspera czyt. oglądanie „Spider-Man 3″ i „Przeczucie”. To pierwsze widziałam w kinie i mnie zmęczyło koszmarnie, zaś to drugie bardzo mi się podobało. Teoretycznie do przewidzenia i zakończenie i „ocobiega” ale mimo wszystko – takie to lekkie w odbiorze było. Mam na dysku mnóstwo horrorów, które boję się sama oglądać nocą. =.= Nie będę ich kasować, bo kto wie, może znajdzie się jakiś chętny do oglądania ze mną. ^^

** Btw nie wrzucam przypadkowych/randomowych piosenek do notek. ^^

** Zgłębienie archiwum własnego bloga czasem sprawia wiele bólu i przywraca wiele zapomnianych wspomnień. O których nie chcieliśmy pamiętać bądź umknęły naszej codzienności.. A czasem uświadamia nam naszą własną głupotę i ślepotę. Pozwala odkryć kilka „perełek” jak wiersz „Kiedy umrę kochanie” Haliny Poświatowskiej

„kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny

często myślę o tobie
często pisze do ciebie
głupie listy — w nich miłość i uśmiech

potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie

patrząc w płomień kochanie
myślę — co też się stanie
z moim sercem miłości głodnym

a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który chłodny”

Dobrze jeśli te „perełki” powodują lekki uśmiech. Nienawidzę gdy przez nie powstaje gula w moim gardle, że o mało się nie dławię. A sporo ich się znalazło… Nie mogę spać. Leżę w łóżku, kręcę się, przewracam, patrzę w okno nade mną, ściskam misia.

** Podobno od soboty ma być ładna pogoda. Hmm… fakt, mogłoby być cieplej, ale deszcz mi jakoś specjalnie nie przeszkadza…

** it’s been 75 days, all the same.. where I need to fake a damn smile and laugh even lauder when I feel like crying. Still nothing changed..

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Who knew #2

09 lip

** Kocham ironię losu ale jednak wolałabym by sobie poszła w cholerę. Przez przypadek wpadłam znów na piosenkę Pink „Who Knew”. To przykre gdy oczy Ci się pocą przy piosenkach.. A mimo to, jakoś tak czuję się jak w tej piosence. Jakbym ja dowiadywała się o rzeczach z mojego życia jako ostatnia. Czyli można rzec, że nic się nie zmieniło… -.- Eh, czuję nieprzyjemne pieczenie na policzku po niefizycznym uderzeniu. Co gorsza, sama chciałam i sobie zasłużyłam..
Przynajmniej zostają nam wspomnienia, prawda? i trochę zdjęć.. i kilka niewypowiedzianych słów.. i kilka niespełnionych marzeń.. i.. i cisza.

** A ja mam ochotę po prostu zniknąć.. i wcale mi się to uczucie nie podoba.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> So stand in the rain

06 lip

** Od kilku dni ponuro, deszczowo i smutno. Zupełnie jakby ktoś wysłuchał moich próśb i zamiast tego wstrętnego słońca w końcu dał deszcz. Lekka nostalgia i jakby tak raźniej, że niebo także płacze. To był w miarę dobry tydzień, chociaż za dużo wrażeń jak na 7dni. Można było to rozłożyć jakoś w czasie, a z drugiej strony dobrze mieć to za sobą. Czasem trzeba się w końcu podnieść, mimo iż ziemia jest dość „wygodna” nie można na niej bez końca leżeć. Nie przeczę, nie stoję stabilnie, nawet chyba nie próbuję, bo to byłoby oszukiwanie samej siebie. Potykam się, chwieję, upadam, ale podnoszę się.

** Przykro mi, że zawiodłam kogoś mi wciąż bliskiego i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Głupota? Ślepota? Nie wiem. Jednak może uda się coś odbudować. Ja się postaram. Każdy z nas jest samotny tak naprawdę. Są ludzie, którzy mają zawsze kogoś pod ręką kto się o nich troszczy, kto przybiegnie, kto porozmawia… Nawet jeśli nie chcesz, bądź uważasz, iż dasz sobie radę sama, to ja się postaram być taką osobą. Dlaczego? bo mi zależy. Nie oczekuję niczego w zamian… Poza tym, mam u Ciebie duży dług do spłacenia. ^^

** Die Hard 4.0 nie jest rewelacyjne, ale szczerze mówiąc nie spodziewałam się niczego ambitnego po strzelance. Nie żałuję, że poszłam. ;p Chciałabym zobaczyć jeszcze wieeele innych filmów, ale szkoda troszkę kasy. ^^’

** eh…. *looking for some warm arm to hold on to it..*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> bo czasem to trochę za dużo

03 lip

** A ja tęsknię za czasami takimi sprzed kilku lat.. Echem odbiły się w deszczowym spacerze przez Wilanów. Totalna beztroska, uśmiech i radość. Ostatni tydzień obfituje dosłownie we wzloty i upadku. Wzloty po samo niebo i upadki z głośnym hukiem 6 stóp pod ziemią. Raz nie mam siły się śmiać, a innym razem nie mam siły płakać, zwłaszcza gdy sweterek/poduszka/miś/etc nie mogą już więcej wody w sobie pomieścić… Będzie dobrze, będzie dobrze.

** Ten spacer przez Wilanów to do Zuzi. Ja, Cenee, Nemo, Xel, Zuza i Pompon wybraliśmy się w poniedziałek na 22 na Shreka 3. Gdy seans się skończył, a my niczego nieświadomi otworzyliśmy drzwi wyjściowe powitała nas ściana deszczu. Ba, nawet okazało się, że ostatni autobus pojechał. Skończyło się na spacerze w burzy.. Było fantastycznie. ^^ Nikt nic nie pił, a zachowywaliśmy się jak lekko wstawieni, bo wesołość, bo beztroska, bo skakanie po kałużach. A gdy buty były zbyt mokre, należało je zdjąć i resztę wędrówka (ja, Cenee i Zuza) odbyłyśmy na bosaka z butami w łapkach. A deszcz padał i padał i padał. Potem w Zuzowym mieszkanku ciepła herbatka i przebieranka w suche rzeczy (t-shirty i szorty gospodyni), 3 odcinki muppet show (na trzecim zasnęłam)… i chcę jeszcze raz takie wyjście! ^^

** Czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu..

„Lecz nie budź mnie,
mogę nie istnieć,
wciąż kocham Cię”

Let me enlighten you
This is the way I pray!

Livin just isn’t hard enough
Burn me alive, inside
Livin my life’s not hard enough
Take everything away!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Świat się pomylił…

01 lip

** Wczoraj działo się za dużo rzeczy. Z uśmiechem i radością szłam na koncert Inscriptu. Jakoś tak ciepło mi było, miałam ochotę się śmiać i tańczyć. Koncert jak zwykle super, zaś po koncercie wybraliśmy się z Jusi i Xellem (+ kilku Jusiowych znajomych) do Proximy. Tańczyłam, tańczyłam, gdy niosła mnie radość. Miałam ochotę zacząć tam krzyczeć i śmiać się jak szalona. Było tak strasznie miło i wesoło. Chwila zapomnienia.. A potem, z Xellem w drodze na kolejną „imprezę” wylądowaliśmy koło Gameta. Jednak na imprezę nie dotarliśmy. xP Tak jak Xell uważam, że pewnie Gam i Nemo sami chcieliby opowiedzieć wydarzenia poprzedniej nocy. Przynajmniej „pospacerowaliśmy” trochę i już pod sam koniec naszego wędrowania solidnie nam odwalało. ;p Przynajmniej niezapomniana noc…

** Gdy wracałam.. nie byłam już tak szczęśliwa. Miałam ochotę płakać, jednak jedyne co się wydobywało to niemy szloch. Jednak w końcu, gdy dotarłam do znajomego mi miejsca, po prostu usiadłam i rozpłakałam się, w dłoni ściskając znajomego kotka, który wisiał na mojej szyi.

youknowthatfeeling.jpg

„Tylko morzu mogłam zwierzyć się,
jak złamana w głębi jestem…
Tam na dnie, został twój ślad,
głęboko tam Twoja muzyka we mnie gra,
Tam na dnie, został twój ślad
i moja łza..
bo świat się pomylił..

Tam na dnie, został twój ślad,
głęboko tam Twoja wciąż Twoja uśmiechnięta twarz,
Tam na dnie został Twój ślad
i wielki żal…
Bo świat sie pomylił..
Świat sie pomylił..”

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS