RSS
 

Archiwum - Październik, 2006

>> Our Farewell

30 paź

Zawsze dobrze się bawię na zjazdach (na razie). Zwłaszcza, że po raz pierwszy czuję się dobrze w jakiejś szkole. Po raz pierwszy nikt nie patrzy na mnie z góry, wszyscy jesteśmy równi, wszyscy sobie pomagamy. Nie ma żadnej chorej rywalizacji.. Na razie.. i oby tak zostało. Takim bardzo miłym akcentem było otrzymanie od Sylwii serka, bo miała dwa, więc postanowiła się podzielić. :D Patrzenie przez okno o godzinie 8:00 z sali wykładowej na deszcz, na Wisłę, na most Świętokrzyski i dywan złotych liści… Cieplej na sercu. A mimo to pozostaje jakaś nutka smutku w tym wszystkim, głuchy dźwięk odbijający się echem.

In my hands
A legacy of memories
I can hear you say my name
I can almost see your smile
Feel the warmth of your embrace
But there is nothing but silence now
Around the one I loved
Is this our farewell?

Sweet darling you worry too much, my child
See the sadness in your eyes
You are not alone in life
Although you might think that you are

Never thought
This day would come so soon
We had no time to say goodbye
How can the world just carry on?
I feel so lost when you are not by my side
But there’s nothing but silence now
Around the one I loved
Is this our farewell?

So sorry your world is tumbling down
I will watch you through these nights
Rest your head and go to sleep
Because my child, this not our farewell.
This is not our farewell.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Arms wide open

23 paź

Nie mam ostatnio weny by coś pisać.. A przynajmniej by napisać coś w miarę inteligentnego.. Jesień.. Jesień i jesienna deprecha…
Była wycieczka rowerowa na działkę Yosha w której uczestniczyli – Jasp, Cenee, Jusi, Ja, Yosh i Piotrek (<- on dojechał później). Cała podróż zajęła nam ok. 2h (troszkę ponad chyba). Ognisko (niczym harcerze), kiełbaski, chlebek, wino, piwo. Pod wieczór, z pełnymi brzuszkami, słuchaliśmy muzyki z Jusiowej komórki (hity i hiciory :D) i grzaliśmy się przy rozpalonym kominku. W drodze powrotnej… Jasper, a właściwie jego rower, się rozsypał. A dokładniej – zgubił część trzymającą pedał (wybaczcie, nie pamiętam czy to była śrubka czy nakładka czy cokolwiek innego). Mimo to, dzielnie dotarł (chyba) cało do domu. Moja rana kolanowa (po wypadku na Dw.Wileńskim) goi się… nawet ładnie.. Tylko, że prawdopodobnie zostanie mi subtelna blizna T_T. Jakby mi ich akurat brakowało…
Yosh robi prawo jazdy. Miał JUŻ pierwszą jazdę i NIKOGO nie przejechał/potrącił/uszkodził. W końcu będę miała szofera (chociaż bez samochodu) :3
Ja się studiuję. Podoba mi się moja uczelnia, wykładowcy, cała atmosfera z moją grupą na czele. Miałam chyba dużo szczęścia, że trafiłam na osoby które bez większych problemów zgrały się. A oprócz studiowania się, raczyłam skorzystać z uroków klubu fitness pod moim nosem i uczęszczam na Step/Abt na zajęcia dla zaawansowanych o wysokiej intensywności. Po pierwszych zajęciach, prostowanie nóg w kolanach sprawiało DUŻY ból.. -.-
Poszukiwanie pracy – wciąż… -.- Setki moich CV leżą gdzieś tam w koszach i świat o nich zapomniał. Ostatnio wzięłam się za napisanie listu motywacyjnego, gdyż sporo osób pożąda tej karteczki (a podobno i tak tego nikt nie czyta).
Zbliża się halloween. Strój mam bliżej nieokreślony, waham się między jednym, drugim a trzecim pomysłem i summa summarum w ostatniej chwili zdecyduję się na jakiś czwarty. Po czym będę żałować, że nie wybrałam któregoś z pierwszych 3. :< W umyśle i sercu moim kiełkuje szlachetny pomysł wytworzenia ciasta i sałatki sułtańskiej. Znając siebie skończy się na tym pierwszym, a to drugie sama zjem. Cenee rzuciła pomysł ryby po grecku XD. Poczekam do świąt i może zrobię, bo podobno dobra była… o.O
Wczoraj NIE BYŁ mój dzień.. oprócz dużej dawki przykrości, smutku i płaczku (z bliżej nieokreślonego powodu) poparzyłam się foremkami do babeczek i o mało nie wbiłam sobie skalpelika (takie pseudo do otwierania listów, wyskrobywania, wydrapywania i wszystkiego innego po jest cholernie ostre) w stopę -.- W taki dzień, deszcz pachnie inaczej niż zwykle, niebo odsłania gęsto toczone szarości. W taki dzień serce odmawia posłuszeństwa, miłość wyrusza gdzieś na wagary, a ja staję się niepokojąco obojętnym obserwatorem rozgrywanych wokoło scen. Wolna od emocji, odgrodzona pewnym dystansem do samej siebie, myśli nieporuszone… W taki dzień zapada milczenie. Nie lubię, nie cierpię, nienawidzę siebie takiej chłodnej, biernej i nienaturalnie wyciszonej. Nie cierpię tego równego oddechu, niczym niezmąconych myśli, tej potwornie gładkiej tafli spokoju. Nie ufam sobie w taki dzień… Dziś już jest lepiej… Chociaż wciąż pozostaje pewien niepokój, żal, smutek i wiele innych emocji które nie powinny w ogóle mieć miejsca..

„If I had just one wish
Only one demand
I hope he’s not like me
I hope he understands
That he can take this life
And hold it by the hand
And he can greet the world
With arms wide open… „

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Hey jelousy!

09 paź

Muahahah! Właśnie przeczytałam coś, co sprawiło, że radość wstąpiła w serce moje! Kilka słów, kilka drooobnych słów.. Słów, które gryzą kogoś po piętach, sprawiają zmartwienie i frustrację.. A ja mam bananka na twarzy od ucha do ucha! :D

Jestem zła i dobrze mi z tym. :)

BTW: mam w końcu sprawny rower (… szybko…), chociaż nie sprawdziłam tego osobiście. Zaufałam osobie która go naprawiła… Czas się przekonać co mi odpadnie podczas jazdy. :>

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Zasłuchana w ‚Unfaithful’

06 paź

Story of my life
Searching for the right
But it keeps avoiding me
Sorrow in my soul
’cause it seems that wrong
He really loves my company

He’s more than a man
And this is more than love
The reason that this guy is blue
The clouds are rollin’ in
Because I’m gone again
And to him I just can’t be true

And I know that he knows I’m unfaithful
And it kills him inside
To know that I am happy with some other guy
I can see him dyin’

I don’t wanna do this anymore
I don’t wanna be the reason why
Everytime I walk out the door
I see him die a little more inside
I don’t wanna hurt him anymore
I don’t wanna take away his life
I don’t wanna be…a murderer

I feel it in the air
As I’m doin’ my hair
Preparing for another day
A kiss upon my cheek
As he reluctantly
As if I’m gonna be out late
I say I won’t be long
Just hangin’ with the girls
A lie I didn’t have to tell
Because we both know
Where I’m about to go
And we know it very well

‚Cause I know that he knows I’m unfaithful
And it kills him inside
To know that I am happy with some other guy
I can see him dyin’

I don’t wanna do this anymore
I don’t wanna be the reason why
Everytime I walk out the door
I see him die a little more inside
And I don’t wanna hurt him anymore
I don’t wanna take away his life
I don’t wanna be…a murderer

Our love … his trust
I might as well take a gun
And put it to his head
Get it over with
I don’t wanna do this…anymore

Oooohhh…anymore

I don’t wanna do this anymore
I don’t wanna be the reason why
And everytime I walk out the door
I see him die a little more inside
And I don’t wanna hurt him anymore
I don’t wanna take away his life
I don’t wanna be…a murderer

aaaaaaaaaaaa

…a murderer
No no no
Yeah yeah

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> So Far So Good

01 paź

Ledwo żywa i zmęczona.. Pierwszy zjazd. Sobota – pobudka o 5:45 by na 7:15 stawić się na wykładzie „Wybrane zagadnienia z filozofii”.. Idealny temat na początek dnia. Drugim „genialnym” pomysłem tuż po wykładzie były ćwiczenia z wyżej wymienionego… @.@ Oczka posklejane, marzące by już tak zostać, ramię kusząco wzywające by oprzeć na nim głowę na ławce i … I nie można. Póki wykładowca przemawia ciekawie jest dobrze, gorzej, gdy trafi się osoba dość wooolno mówiąca, cichym, spokojnym głosem. Prawie jak tabletka usypiająca. Grupa ku mej radości okazała się bardzo sympatyczną i już po pierwszym dniu w miarę zgraną komórką. Wymiana maili i telefonów, zapamiętanie imion i czego można chcieć więcej? Moją główną towarzyszką przerw i okienka stała się osóbka w moim wieku – Sylwia. Smutne jest to, że będziemy się wszyscy widywać 2razy na 2tygodnie.. ale za to BARDZO długie 2 razy. :D Dziś na szczęście na 8:00 do 20:00.. Do domu wróciłam głodna, potwornie głodna (moja połówka przygotowała mi papu – mało skomplikowane, ale papu :*), zmęczona.. ale za to miałam radochę po drodze z.. oderwanej rury wydechowej. Brzmi straszniej niż jest w rzeczywistości, gdyż rura wisiała na jakieś 1-2centymetra, a ja po 1) nie chciałam taka zmordowana tłuc się autobusem 2) tak czy siak musiałam odstawić samochód do domu.. Więc mój samochodzik wydając z siebie dźwięki niczym stuningowany rasowiec potelepał się prędkością 60km/h do domku. Złośliwości rzeczy martwych, precz! ._.
Przedmioty przedmioty… Będę miała przyjemność kształcić się z przedmiotów takich jak Wybrane zagadnienia z filozofii, Biomedyczne podstawy rozwoju i wychowania, Wprowadzenie do psychologii, Wybrane problemy dawnej literatury polskiej, Wprowadzenie do socjologii, Historia wychowania, Wprowadzenie do pedagogiki i Teoretyczne podstawy wychowania. Pracki trochę, ale ku mej radości pierwsze wykłady ciekawe i zachęcające do uczęszczania. Pozostaje mieć nadzieję, iż nic się nie zmieni. Ot, zakręt w życiu moim… :3

A teraz tylko znalezienie pracy…
i będzie pełnia szczęścia. :3

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS