RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2006

>> Illuminati

28 sie

Prawie tydzień temu wróciłam z wojaży w Wiedniu. Odwiedzanie rodzicielki to inna sprawa, ale pojechałam tam głównie po to, by wstąpić do urzędu pracy i wyrobić sobie pozwolenie. Mam tam ubezpieczenie, Kindergerld (dodatek dla rodziny z okazji mojego studiowania), zameldowanie i teraz dojdzie jeszcze pozwolenie na pracę. Nie sądzę bym kiedykolwiek z niego musiała skorzystać, ale lepiej mieć. Nie zamierzam się do Vienny przenosić, chociaż nie wiele brakowało, bym została tamtejszą studentką.

Można pokochać to miasto, a zwłaszcza widok z okna który miałam w pokoju. Lubiłam patrzeć na ludzi drepczących chodnikiem, tramwaje, samochody. Był to bardzo uspokajający widok. Jednak po dłuższym czasie miałam ochotę wrócić do Warszawy. Austriacy są zbyt.. nudni. Pomijając klapki na oczach i mentalność pospolitego kasztana, są bardzo przewidywalni. Owszem, kilka cech tamtejszych kierowców NA PEWNO przydałaby się naszym. Jednak nic nie zastąpi tego, co Cię zastanie w Warszawie… Nigdy nie wiesz kiedy na pasach przejedzie Cię ktoś, kto chciał zdążyć na żółtym. :p Wiedeńczycy widząc żółte zatrzymują się od razu, nie ma przelatywania na ostatnią chwilę. BA! Nawet jak nie ma świateł, a Ty czekasz by przejść, to się zatrzymają by Cię puścić! Kierowca nie ma prawa wjechać na pasy, gdy znajdują się na nich piesi. Warszawa za to dostarcza nam niezapomnianych wrażeń, dzięki kierowcom. :p I tego mi brakowało… Kolejna rzecz… Ich niemiecki. To nie jest niemiecki, to jest austriacki. By spotkać kogoś kto wysili się by użyć w rozmowie z Tobą Hochdeutsch trzeba się naszukać. Inaczej zmagasz się z niemal niezrozumiałym bełkotem człowieka, który patrzy na Ciebie i nie rozumie, dlaczego Ty się mu przyglądasz z miną wielkiej konsternacji. Mimo wszystko, udało mi się kilkakrotnie zrobić zakupy bez większych problemów. Socjalizm, komunizm i wszystko razem :p U nas tego nie było, TAM to dopiero jest. XD Sklepy (wszystkie bez wyjątku) pon – pt otwarte – 9:00 – 18:00, sobota 10:00 – 14:00 (o ile w ogóle jakieś są otwarte), Nd wszystko zamknięte (prócz kawiarni, restauracji,..)… Masz ochotę na zakupy w Nd? Nic z tego, czekasz do poniedziałku. :p Społeczeństwo stare… Młodych i dzieci jak na lekarstwo, a jeśli spotka się większą grupkę to z reguły turecką. Właśnie… Sobieski mógł nie ratować Wiednia.. i tak zalali go Turcy. W sklepach, barach, na ulicach. Całe rodziny sprowadzają swoje rodziny i rodziny rodzin etc. Austriaczki? Brzydkie. Albo koszmarnie chude albo koszmarnie grube. Moje oko wypatrzyło tylko kilka niewiast będących budowy tzw. Normalnej/szczupłej, reszta niestety nie bardzo. Austriacy? Z reguły wzrostu niskiego, chudzi. Jednak zdecydowanie bardziej sympatyczni, niż płeć przeciwna.

Koniec spostrzeżeń.

Jutro rozmowa kwalifikacyjna na studia. Podobnież jest czystą formalnością. Teraz i ja dołączę do grona zaoczniaków… I oczywiście poszukiwanie pracy rozpoczęte.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> Are u fucking happy now?

08 sie

Wakacje udane. Było miło. Summa Summarum miałam okazję bliżej poznać niektóre osoby z którymi dotychczas miałam kontakt taki dość nieciekawy. Miłe zaskoczenie. Trochę śmiechu, trochę łez.
Przez ostatnie dwa dni lało i w sumie na plaży byłam ze 3 razy. Co się równa dość kiepskiej opaleniźnie (jakoś to przeboleję ;p).
Powrót PKSem. Przespany cały z bulami brzucha przez następne 1,5dnia. Nie wiem co to było, ale nie chcę by wróciło.

[będzie update notki]

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> I’m not afraid of pain

07 sie

Jako taki opis wakacji pojawi się w czasie bliżej nieokreślonym – póki co zajmuję się psioczeniem na świat i wyklinaniem ludzi.

Życzę wszystkim którzy mi kiedykolwiek BARDZO zaleźli za skórę tudzież skrzydzili, by dane im było przeżyć te same przykrości które oni mi sprawili. Albo nie.. Życzę im DWA RAZY WIĘCEJ takich przykrości, dwa razy więcej łez i dwa razy więcej cierpienia. A co będę sobie żałować! Teraz się szeroko uśmiechnę i powiem „dzięki! To wy mnie tego nauczyliście”. *^^*

Każdy czasem odwraca kota ogonem, każdy czasem wetknie palec w oko drugiej osoby. Jednak wszystko ma swoje granice. Po co wykładać serce na dłoń i pokazywać je komuś? Skoro po pewnym czasie okazuje się, że naszą szczerość i ufność można sobie wsadzić w zadek?
Źle się stało – były nieporozumienia, zatajone słowa i w ogóle cuda się działy. Było pokazywanie, że zależy. Jednak tu pojawia się pytanie – po co próbować, skoro tylko MY się staramy? Albo – tutaj haczyk – wydaje nam się, że tylko my się staramy. o.O

Ja już jestem w kropce, nie wiem co robić i jak się zachowywać. Albo powie mi to ktoś inny, albo zostawię wszystko tak jak leży.. Kurz przykryje i zostanie tylko żal..

….

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS