RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2005

>> get up and dance, I’m in a mood for love

27 wrz

To zabawne przyglądać się ludziom i ich transformacjom… Tzn. zmianom zachodzącym z wiekiem, a nawet każdym dniem. Niektórzy prawie nic się nie zmieniają, zaś inni o 180stopni. Po drastycznych zmianach, część ludzików wraca do korzeni, by próbować zmieniać się w inną stronę. Czasem miło być tego częścią, jeśli idzie w pozytywną stronę, ale nie chciałabym mieć nic wspólnego ze zmianami na tzw. „-”.
Osobiście przechodzę ostatnio wiele drobnych transformacji… :) Głównie jeśli chodzi o sam charakter czy nawet takie rzeczy jak sposób ubierania. Wracam do korzeni tj. znów mogę być tą 100%-ową sobą (z drobnymi ulepszeniami :p). :) Nie jestem w stanie wskazać osoby/osób które do tego doprowadziły, bo takich raczej nie ma. Sama tak chciałam i sama to wszystko robię :)

Wczoraj miałam okazję wycieczkować się do Powsina (jakieś ok. 40parę km) rozdziewiczając jednocześnie moją różowo – zieloną kolarkę. Pierwszy przejazd takich 10minutowy był u mnie na osiedlu… po nim doszłam do wniosku, że w noskach się zabije i zostały odkręcone… Łot, taka mała dygresja ;)

Mamusia dzisiaj z tatusiem pojechała do siebie, tj. do Wiednia i nie wiem kiedy znów ujżę jej twarz. Pewnie nie zbyt szybko ale nawet całkiem całkiem było. Trzeba było przeżyć dwa rodzinne obiady – jeden to wspólne urodziny moje i mojego ojca, drugi (następnego dnia) to 10lecie ślubu mojego brata… duuużo dobrego jedzonka, ciast, słodyczy, tortów etc. Wciąż to jedzenie… :D

Asucon się zbliża a ja nie jadę… :< Miałam jechać dzień wcześniej by przenocować w Rudzie Śląskiej u znajomych ale… dupa. Nie pojadę… :< A pewnie byłoby super…. mam nadzieję, że Bacik i Tofik mi wybaczą :p

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> All the small things

21 wrz

Nie ważne jak się ktoś stara, zawsze się coś spieprzy i nie wyjdzie, zwłaszcza jeśli to staranie się wychodzi z nas w złości czy poddenerwowaniu.
… pfff …. już nigdy więcej nie będę się starać… ==

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> I won’t show you the scars you’ve made

20 wrz

…czasem Cię nienawidzę…. Nie pytaj dlaczego,.. wiedz tylko to, że w takich chwilach, jest to naprawdę nienawiść…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> królicza i konikowa notka

15 wrz

notka poświęcona królikowi i konikowi :) czyli fotki robione chwilkę temu :D :

Konik

króliczek 01

króliczek 02

króliczek 03

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> I’m on the outside..

14 wrz

Matka wyjechała lekko wściekła, gdyż nie znalazłam czasu by z nią pogadać na życiowe tematy. Wg. niej życiowe tematy to tylko takie których ona nie rozumie (w odniesieniu do mnie) i uwielbia je drążyć… Mnie się to mniej podoba, dlatego umykałam z domu albo nie byłam sama by mnie nie wyciągnęła na rozmowę. :p

Musiałam pisać o przedłużenie sesji egzaminacyjnej gdyż brakowało mi dwóch wpisów… indeksy należało złożyć do 13.09… mam już dość mojej uczelni… Biegania i wstawania o 7:20 co nie miara == ale w końcu co najmniej do środy mam spokój. W czwartek najprawdopodobniej upomnę się o ostatni wpis i W KOŃCU złożę indeks… Za cholerę po co, skoro i tak mi go za 2tygodnie oddadzą :p

Cały czas powinnam wybrać się na holtera… mam skierowanie, mam czas, tylko tak strasznie nie chcę :/ ale wiem, że muszę, bo inaczej ojciec mnie zatłucze (i pewnie nie tylko on :p).

Urodziny zbliiiiżają się (kolejny rok do przodu) :p Dostałam 2urocze przed terminowe prezenty od Yosha. :D Grubiutkiego (taka kuleczka z wystającymi po bokach kopytkami), pluszowego konika z czarno – białym szaliczkiem. Konik ma iście rozbrajające spojrzenie :D A drugi prezent to popielaty… króliczek… żywy. :D Jest przeuroczy i ma śliczną bialutką plamkę na nosku która chodzi w górę i w dół podczas niuchania :D Dostał imię, a jakże, Tuptuś… Chociaż padła propozycja nazwania go „mysza” (ale to jest zarezerwowane dla Yoshowego szynszyla, którego ja i tak nazywam „cincil”) czy „kólik” (przeróbka słowa „królik” :p)… ale niech zostanie Tuptuś. Dziękuję :*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> everyone plays the hand they’re dealt

10 wrz

UFF wszystko zaliczone!!! wszyściutko (oprócz tego okropnego PNu który będe musiała powtarzać przez cały następny rok… :( )! :D To znaczy, że oficjalnie jestem studentką drugiego roku, we wtorek składam indeks. Zapisałam się już na lektorat z angielskiego na poziomie B1 (trzeba sobie wszystko przypomnieć po roku przerwy :/) i od października zaczyna się capoeira (ah, jakoś trzeba zaliczyć ten W-F :p)… troszkę poćwiczyć się przyda i mam wrażenie, że mi się spodoba :D

Jutro przyjeżdża do mnie Miodek… Fretka ubarwienia cynamon, niestety tylko na przechowanie… buu :( Jak mi się marzył cynamonek… są śliczne… ale kto wie kto wie, może uda mi się go zatrzymać? :p

Dzisiejszy grill pt. mama przyjechała – sąsiedzi się zleźli.. i rodzina z Lublina. Coś na zasadzie „zjadłam – wyszłam” ;p Nie bardzo było po co siedzieć i słuchać gadania ludzi starszych od nas o ok. 30-40lat XD Więc co innego? podreptaliśmy z Yoshem do sklepu, obkupiliśmy się słodyczami i właśnie skonczyliśmy oglądać „Obłędnego Rycerza”.. Zaraz się „Blade” zaczyna ;)

Na Asucon w końcu nie jadę :( Może i fundusze są, ale jakos nie uśmiecha mi się jechanie tam w towarzystwie całkiem obcych osób… :/ Szkoda opuszczać Asucon, byłby to mój 4ty… może w przyszłym roku? a może wybiorę się na BAKĘ? :p

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> I Cry when Angels deserve to die

06 wrz

Pokaz filmu „Ruchomy statek Hauru” był super! Organizacja może nie jakaś reweleacyjna, ale sam pokaz super. Film baaardzo mi się podobał, chociaż na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Byliśmy w 7 osóbek (ja, Cenee, Yosh, Gamet, Jurek, Inya, Trium) i spotkaliśmy m.in. Xell’a :) Kusi mnie NMF ale nie mam ochoty oglądać po raz n-ty „Mononoke Hime”. :/ Ale jeszcze zobaczymy :p

Po pokazie ruszyliśmy z Yoshem w kierunku Kobiałki do mojego brata (urodziny bratanka). Jedzonko, trochę gadania. Co jak co cała impreza zaczęła się o 16:00 my byliśmy o 19:45 czy 19:50 wiec cóż :p Potem do mnie i pobudka o 7:20. Uczelnia -> dowiedziałam się, że przyjechałam na próżno. Nie zostałam dopuszczona do ustnego egzaminu z PNJN (nie zaliczyłam pisemnej pracy którą odwaliłam w piątek)… Przykro mi było ale przewidziałam taką możliwosć. Podreptałam za Panem Y. do niego, bo dłuższym czasie obijania się, wzięłam się za Historię Niemiec.. przysnęłam po jakimś czasie na ok. 2h XD W sumie spałam poprzedniej nocy ok. 3h więc cóż.. Można było mną przewalać z kąta w kąt /taki miałam nastój/. Szczyt spokoju u mnie = największy możliwy dołek. Następnego dnia (czyli dzisiaj!) najgroszy przedmiot -> Historia Niemiec. Dotarliśmy do mnie na Uczelnię o 13:40 (egzamin na 14:00)… Byłyśmy we trzy które miały zdawać.. weszłyśmy dopiero ok. 14:30 i maglował nas 45min… Nie wiele byłam w stanie powiedzieć na pytania które mi zadał.. Tak się strasznie bałam, z nerwów miałam ochotę płakać… ale… ale ZALICZYŁAM!!! XD Na 3, bo na 3 ale zaliczyłam!!!
(Dziękuję TOBIE, tak Tobie Panie Y. :p, za wiarę we mnie, za podtrzymywanie mnie na duchu, za ciepłe słowa i za to, że pojechałeś tam ze mną i dzielnie czekałeś!! Bardzo mi to wszystko pomogło!! :*)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

>> It’s the last day leaving

03 wrz

Grill u Gama był mniej bądź bardziej udany (było nas całe 6sztuk :p), jedzonko, piwo i oglądanie Gwiezdnych Wojen cz. 4. Przysnęłam jakoś pod sam koniec. Nawet nie wiem kiedy dokładnie mi się film urwał, dopiero Yosh mnie uświadomił, że spałam. ^^’ Miliśmy obejżeć jeszcze coś, ale w końcu się nie zebraliśmy i koło 4:00 wszyscy poszli spać.

Teraz ten tydzień który idzie będzie horrorem… Najprawdopodobniej wszystkie zaliczenia zwalą mi się tak średnio na co drugi dzień. Mam ochotę rzucić to i od razu poprosić o warunkowy wpis, ale moje własne poczucie jakiejś godności nie pozwala na zrobienie tego. Chcę spróbować, mimo strachu przed każdym zbliżającym się egzaminem… Gdybym nie próbowała, robiłabym na pewno sobie samej wyrzuty a to jest najgorsze.

Sabrina napisała mi coś zaskakującego. Piosenka DIDO „Isobel” kojarzy jej się ze mną… jak pierwszy raz przesłuchałam to spodobała mi się ale jakoś nie odebrałam tego głębiej. Teraz siedząc w domu i słuchając tej piosenki znów, zaczyna mi się coraz bardziej podobać i co najgorsze, faktycznie kojarzyć ze mną…

…Prześladuje mnie ostatnio pasmo różnych, przykrych rzeczy. Sąsiad, którego znałam od ok. 10-12lat prosił inną sąsiadkę, by pożegnała wszystkich od niego… Sprzedał dom.. leży w szpitalu, ma raka żołądka z przerzutami… Nie ma dla niego szansy… Do tego musiałam uśpić Purge’a. ._. Rozważałam zakup nowego szczurka… ale chyba jednak sobie daruje… Patrząc na niego widziałabym tego poprzedniego… zwłaszcza, że był taką zaskakującą niespodzianką [pamiętasz jak do tego doszło, że wyszłam ze sklepu ze szczurkiem? :)] ..

„… Tak naprawdę nigdy się nie dowiesz, czy po drugiej stronie siedzi anioł a nie człowiek”

ps. Czy chandra jesienna to coś złego?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS