RSS
 

Archiwum - Październik, 2003

… coś co powoduje dziwne drżenie warg…

21 paź

I was five and he was six
We rode on horses made of sticks
He was black and I was white
He would always win the fight

BANG BANG
He schoot me down
BANG BANG
I hit the ground
BANG BANG
That awful sound
BANG BANG
My baby schoot me down

Seasons came and changed the time
When I grew up I called him mine
He would always laught and say
Remember when we used to play

BANG BANG
I schoot me down
BANG BANG
You hit the ground
BANG BANG
That awful sound
BANG BANG
I used to schoot you down

Music played and people sang
Just for me the church bell rang
Now he’s gone, I don’t know why
Until this days sometimes I cryed
He didn’t even say „Good bye”
Didn’t take the time to… lie

BANG BANG
He schoot me down
BANG BANG
I hit the ground
BANG BANG
That awful sound
BANG BANG
My baby schoot me down

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Time, it need’s time…”

11 paź

4.jpgWiecie co mnie przeraża? Strach przed samą sobą. Chcę się pozmieniać… sposób ubierania, wygląd. Charakter pozostanie – pewnie stanę się tylko bardziej pewna siebie – co mi się bardzo przyda. Ale fakt faktem, że kolejne Olivki będą wyglądać inaczej, cały czas inaczej… Ah, i obiecałam sobie nie być za bardzo zazdrosna i panować nad sobą, nad swoimi emocjami, stać się integralną częścią świata – zatopić w niego, a jednocześnie móc obserwować wszystko nie będą wciągniętym w rozgrywkę. Miałam sprzeczkę z Piotrem, ale nie tylko z nim… I ostatnie dni były okropne. Wczoraj wybrałam się odebrać rzeczy od kobiet z allegro. Do jednej nie trafiłam. Nie sądziłam że tak ciężko będzie znaleźć jeden salon kosmetyczny. Ale szczerze mówiąc, cieszę się, że tak się stało. Chodzenie, błąkanie się w deszczu wypłukało ze mnie wszystkie złe emocje i kłopoty. Potrzebne mi było takie pobłąkanie się… Żal mi tylko Piotra, bo zmókł… Również z powodu Piotra nie pojechałam do drugiej dziewczyny. Był głodny i zmęcony więc postanowiłam przystanąć w centrum aby coś zjeść… Nic to, odbiorę rzeczy innym razem. ^^ Dziś jest już dobrze, czuję się jakbyś coś od dawna poszukiwanego znalazła… Tęsknię za kilkoma jednostkami… Które nawet sobie z tego sprawy nie zdają… Zamiast tego jeżdżą po mnie jak po starej szkapie… Trudno, ich wybór… Przyjaciele odeszli, każdy kiedyś odchodzi. Jedynie ucieszyły mnie bardzo SMSy od pewnej miłej istotki, piszącej z wycieczki, od któej pewnie niedługo list dostanę. Bardzo mi się cieplutko zrobiło na serduchu. ^^ Fajniutko kiedy ktoś o Tobie pamięta i chce nawiązać bliższy kontakt… Tak, uważam Cię za przyjaciółkę – mimo iż nie widzimy się często i nie często rozmawiamy, ale sama wiesz jak często razem kiedyś łaziłyśmy i nawijałyśmy o różnych problemach. Tak miło to wspominam… Casami brak bliskiej osoby – przyjaciół. Ale zdaję sobie sprawę, że „przecież masz mnie!” lub „nie zapominaj, że ja jestem Twoim przyjacielem” to tylko słowa, puste słowa. Kto naprawdę tak myśli? Kto kiedykolwiek bez upomnienia tak będzie uważał? Czy to istotne wciąż? Nie mam siły zabiega wciąż i wciąż o sympatię tudzież przyjaźń czyjąś… Po co biegać za ludźmi którzy i tak tego nie widzą?… Może po to, aby w końcu zauważyli malutki cień za sobą, który zawsze się snuje… a może po to, aby odbiegli w końcu na dobre?…

 
Komentarze (28)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS