RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2003

„The lover after me…”

19 cze

63.jpgNotka refleksyjno-żalowo-smutna… Dziś taki piękny dzień, gorąco, słonecznie… A mnie trochę serducho boli… Boli po wydarzeniach dnia wczorajszego „A new beginning, a reason for living…”. Właśnie, wszystko nowe. Znów muszę przyzwyczajać się do okropnej myśli… Znów te okropne sny (Resil… help nyo…) i znów się sprawdziły. Chciałabym komuś o nich powiedzieć, ale niektórym nie wypada, inni nie powinni o nich wiedzieć, a jeszcze innym nie chcę nawet mówić „Another stop sign, you keep moving…”. Część mnie się złamała, chyba odeszło coś, co znaczyło więcej niż przypuszczałam… Czy mam odwagę sama przed sobą przyznać, jak bardzo przeraził mnie sen, który okazał się brutalną rzeczywistością? Chyba nie… chyba nie jestem w stanie powiedzieć sobie „tak, to prawda”. Jedyne co mogę to wtulić się w ramiona ukochanej osoby i rozpłakać, nie mówiąc dlaczego, po prostu płakać i płakać… Chociaż to nic nie pomoże, nie wymyje tego co we mnie tkwi „She can’t remember a time when she felt needed, if love was red then she was color blind…”. Nie zadam głupiego pytania „dlaczego?”, chociaż to najprostsze wyjście, zadań pytanie retoryczne, pytanie na które nikt mi nie odpowie, bądź usłyszę „Nie wiem”… „bo tak miało być”… Próbowałam prowadzić pamiętnik, ciężko to szło, ciężko pisać o czymś kiedy wiadomo, że nigdy do końca nie wyrazi się tego co się czuje… Nawet słowami czasem ciężko. Czy jestem szczęśliwa? Tak, jestem. Nie mogę powiedzieć, że nie. Jedyne co stwierdzę to, to, że czasem jest ciężko i zdarzają się smutne i ciężkie chwile, ale nie powiem, że jestem nieszczęśliwa „I still feel exactly the same…”. Dziwne, czas mija, przesypuje się jak piasek w klepsydrze, a ja tkwię zawieszona między dwiema jej częściamy i piach nie dotyka mnie, omija mnie małym łuczkiem… Nic nie zmienia, nie muśnie. Kiedyś czułam go, między włosami i na dłoniach i chciałam złapać, ogranąć.. A teraz? Teraz kiedy chcę go dotknąć, nie sięgam… Jak gwiazdka z nieba, nieosiągalna „I have given mine away to a world that didn’t want it anyway, so this is my new freedom…”. Czasem, chciałabym zatrzymać czas i sięgnąć po to co kiedyś zostawiłam daleko za sobą… Zejść z asfaltu, przebiec przez zielone pola, minąć zpruchniałą białą flagę i wbiec na piaszczystą, szeroką drogę… „I don’t know you anymore, I don’t recognise this place…” I biec tak, biec, nadrobić zgubiony czas, albo nagle zawrócić do punktu początkowego i tak przysiąść, przy starej tabliczce. Ciężko czasem wspominać, wspomnienia plamią… A ja chcę wspominać… Tak jak kiedyś powiedziałam pewnemu przyjacielowi – jeśli umrę, nie pójdę do nieba ani piekła, zostanę na ziemii i będę się błąkać po wszystkich znajomych miejscach i płakać i śmiać się, rozpamiętymwać czasy które były i przeżywać wszystkie uczucia raz jeszcze, na nowo, od początku, po wsze czasy – „More than angry words I hate this silence…”… Czy ktoś wczoraj słyszał krzyk? Czy zadźwięczał on w jego głowie…?…

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Magiczny teścik

16 cze

witch.jpg
Your magical style is Witch.

What type of Magic do you work?. Take the Magical Style Quiz by Paradox

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tears of pearls…

16 cze

5.jpgFakt… dawno bardzo dawno nie pisałam. Nie wiem dlaczego, brak chęci, weny? Bo wydarzeń to na pewno nie brak. Bardzo dużo się działo przez czas w którym nie pisałam. Zastanawiam się tylko od czego zacząć opowiadać. Pewnie będę wybiórczo bo nie pamiętam w jakiej kolejności co się działo… A więc… 3.06. byłam w Katowicach na koncercie Iron Maiden. Ciężko zdobyty blet jak najbardziej się opłacał, pomijając, że po tym jak mnie na płycie zgnietli nie czułam płuc, brzucha i w ogóle się nie czułam. Pociąg z Wawy- 12:55, expresik za 49zł. Tam byliśmy o 15:20. Poczłapaliśmy z tłumem ludzi zobaczyć gdzie jest Spodek, a potem trzeba było jakoś zabić czas do 18:00 (m.in. kupiliśmy bielty powrotne na pociąg o 3:49, pośpiech, 26zł! 0_o’). Od 18 wpuszczali… i rekwirowali picie… buu! Tym oto sposobem straciliśmy napój o wdzięcznej nazwie „Sprytny Zbyś” :P Zanim ludzi wpuścili, zanim Ci się rozlokowali to była już 20:00. Support czyli grypa Stray grał może z 40min… A potem, po wielu okrzykach „Maiden” bądź „Go home” do Stray’a i „Kurwa wody!” pojawili się Ironi. Cacfy efekty, w ogóle extra klimat… tylko króciutko grali. Mniej niż 2h. 23:00.. co robić? Tyle czasu do pociągu.. Znaleźliśmy za spodkiem kilka butelek wody które ocalały i udało nam się 2 sprzedać :P. Bary non-stop były oblegane! Zabrakło zapiekanek, hamburgerów i w ogóle chaos mieli w kuchniach. :D Potem koło 1:00 na dworzeć (wiecie, że nawet dobrze się na podłodze śpi?)… godzina 3:45… idziemy do informacji „pociągu o 3:49 nie ma, jest o 4:02 i 4:12″… super… godzina 3:55. Razem z tłumem ludków stoimy na peronie 3… komunikat „pociąg 4:07 opóźniony 35min opóźnienie może ulec zmianie”… po 30sekundach temn sam komunikat dotyczący pociągu o 4:12… i tak z Katowic odjechaliśmy o 5:00…….. no commento. :) Piesek rośnie… ma się cacy! Przez trzy dni pod rząd widziałam się z Sylwią :) Pięknie się bawiłyśmy i obrzarłyśmy lodami :D Tata w Wiedniu, a sobote wesele mojego kuzyna. Mam taką bombową czarną sukienkę na tę okazję :DDD Naf naf naf! :) Wczoraj były urodziny Piotrka :) Dostał ode mnie oprócz 2książek, płyty i koszuli tort brzoskwiniowy :) Bardzo lubię piec i bardzo dobrze mi to wychodzi :))) Może i dla was zrobię kiedyś? :) Jak będziecie grzeczni! :D Kończę na razie! I obiecuje z okazji wakacji odzywać sięczęściej (pomijam fakt, że na spotkaniach będę częściej się pojawiać!). :D

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS