RSS
 

Archiwum - Marzec, 2003

„bo jeśli pragnę, zobaczę znów twoje oczy i uśmiech twój….”

28 mar

69.jpgZnów piszę… chyba czegoś mi brak… Może ramienia do wygadania? Nie, to ramie mam, chociaż nie zawszę chcę mu wszystko mówić. Jest taka piękna pogoda… no, dzisiaj może nie, ale jest cieplutko… Zbliża się kwiecień… Wspomnienia wracają. Jedne to te z Piotrkiem… Kiedy się poznaliśmy i spotkalismy… Niedługo minie rok od kąd jesteśmy razem, a z drugiej strony przypomniał mi się właśnie Matthias. Tracę z nim kontakt… Mimo iż jest ważny z różnych względów. Nasze spotkanie… spacer po Koblencji, biała róża od niego… zasuszona… Może kiedyś się znów spotkamy? Kiedyś stwierdził że tylko ze mna mógłby by znów być szczęśliwy (a w głośnikach „O Tobie” Beaty Kozidrak). Jak ja wtedy chciałam być z nim… Nawet teraz – nawet gdybym chciała – nie wróciłabym. Nawet jeśli darzę go sympatią i mogłabym pokochać znów, to nie chcę. Kocham takiego wysokiego, chudego blondyna o błękitnych oczach, a nie średniego wzrostu, długo wsłosego bruneta o morskich oczach. Odgrzewana miłość nie ma sensu… Poza tym jestem szczęśliwa z Piotrkiem. Znalazłam moje upragnione zaufanie, miłość, bezpieczeństwo. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym straciła tego człowieka. Tak bardzo zakorzenił się w moim sercu… Były złe chwile, były dobre, były radosne, były smutne… Bo z tego składa się miłość… Kilka szpil w sercu, kilka smutków. Krwawiących ran od czasu do czasu, trochę zazdrości, trochę nienawiści. Zazdroszczę mu, że jest lubiany na uczelni, że ludzie dażą go sympatią, a zarazem się z tego cieszę. Cieszę się, że ma dobrych znajomych. Ja mam wąziutki krąg ludzi… Coraz węższy… Chcę a boję się. Chcę wrócić i nie chcę. Dziwna jestem… „Miłośc nie umiera, choć czasem nie wie czego chce, szukam dróg do nieba, lecz dobrze nie wiem którą iść. I noc i dzień, bez słów kończą się i świata dość i ludzi dość, sam chyba Bóg tak pozwolił jej rządzić mną…” W szkole dobrze, wszystko OK, w domku też. Nie mogę narzekać na nic. Oprócz na Myphosa… Kolejny ważny człowiek odchodzi. Nie wiem jak go zatrzymać… nie wiem… A chcę. Bo jak to powiedział kiedyś Myphos „MROK NIE MOŻE ŻYĆ BEZ ŚWIATŁA, ŚWIATŁO PRZYCIĄGA MROK”… Mało ludzi zagląda ne ten blog… powinnam chyba go skasować… i tak nikt nie zauważy. -_- Przepraszam za ten skrajny pesymizm. Czuję potrzebę pobycia z ludźmi… dużą ilością ludzi. Wyśmiania się i wyszalenia. C’ya

 
Komentarze (17)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Jestem drogą Ci wybraną, spośród innych wielu dróg..”

28 mar

Notka pisana 27.03.2003.: Kolejna notka w tym miesiącu… Właściwie to nie wiem o czym pisać. Tak trochę i smutno i wesoło jest. Kłopoty z matą… nadal, a z drugiej strony słoneczko i cieplutko! Hormony szczęścia skaczą, feromonki się rozchodzą. Wszystko co rozpustnicy lubią :P Dziś nie było chemii (ahhh ^^) i czekałam godzinkę. Pobuszowałam po cukierni i na Kebab poszłam z Agatą, a potem jeździłam po gostku o xywce JUBY. Biedny… chyba jego dresowy umysł nie wytrzymał. Króliczki były na obciachaniu pazurków, piesek nadal rozrabia. A ja prowadzę tę swoja nudną egzystencję… Byłam na „Władcy… II”. Mruu. podobał mi się… już nie mogę doczekać się ostatniej części jak i Matrixa II & III ale… em… w specjalne okazje bez osób towarzyszących bo kopnę od razu w piszczel :P Just Kiddin’ Przyjemnie było i wesolutko ^^ Rozmawiałam z Józkiem na temat pornosów. Jak dobrze, że ktoś podziela moje zdanie ^^ I to facet (chyba). ^-^ Mam kamyczek na sercu.. który boli mnie i boli… i nie mam jak go zrzucić. To już było daaawna nyo i było to 13.02. Był sobie chłopak i narysował postać z Dragon Balla – Gohan. Mimo iż miał swoje błędy był świetnie wykonany, strasznie mi się podobał, kwiczałam w duszy do niego… A ten facet pokazywał mi ten rysunek z takim entuzjazmem i błyskiem w oczach, że aż niemal poczułam się jak jego właściwielka i fakt.. chciałam go. Ale minął 14… i kilka dni… Chłopak odpisywał na list dziewoi, za którą nie przepadam i co widzę nyu? TEN rysunek wpakowaywany do tej koperty… psiuu -_-. Jeszcze przez kilka następnych chwil kroiło mi się w główce aby go wyciągnąć, skserować, jej wsadzić xero a sobie zabrać oryginał :P Ale nie jestem AŻ taka beszczelna ^^’ Niby głupia rzecz, nieistotna, po prostu bzdura, a jak myślę o rysunkach Piotrka to wraca mi to do łepka ^^’ Pojadę do Kielc, zakradnę się przez okno i zabiorę go ^^ Odwiedzicie mnie w kiciu? :] Albo dostanę z buta rozmiar 52 należącego do właściwielki obrazka :] Buechichichichi ^^ Miało być smutno, jest wesoło… Szczerze mówiąc, często wracają do mnie 4 szpile wbite w serce, które są tam. I nie chcą wypaść… Nie pamiętam o nich w kółko, ale niektóre okazje mi o nich przypominają i niestety… to już nie są błache sprawy… Zmieniając temat… Kuba, kolega, który na mój widok krzyczał „O, Jezu znowu ona” ma raka skóry… jest po chemioterapii i pewnie niekórzy z was go pamiętają bo był na spotkaniu. Ostatnio zapuszczał włosy… teraz jest łysy… Przeraża mnie perspektywa śmierci krążąca mi nad głową jak sęp, a szczególnie, że i u mnie było podejżenie raka, ale wycięto go… Zanim zrakowaciał do końca. Zresztą… na smęty mi się zebrało. Pochlipałabym sobie. eh ^^’ Tyle na dziś :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„If you don’t know me by now, you will never never know me..”

18 mar

Tadaaa! To znów ja, wasza ukochana, wspaniała i niezapomniana Kokoro. Do rzeczy… Mam pieska. Jest małym, zadziornym i śmiesznym (wszystkie szczeniaki takie są) Yorkshire Terrierem. Bez komentarzy pozostawmy moje zadłużenie, jakoże TAKIE zwierzątko trochę kosztuje. Nazywa się Kivi, jak już wcześniej pisałam. Wkrada mi się do łóżka i śpi z nami, tzn. ze mną i Piotrkiem. Nie lubię jak piskoli, więc coś trzeba zaradzić. ^^’ Co do szkoły… matematyka zdecydowanie nieciekawie… Mam spore problemy, ale lepiej niech się o tym najbliższe otoczenie nie dowie. Muszę tylko tacie powiedzieć, że pani chce z nim rozmawiać (jak z piątką innych rodziców ^^) bo nie był na zebraniu (przynajmniej nie jestem sama). Piotrek stara się o pracę i oby mu wyszło! Zawsze się stara, a niewiele za to dostaje… Czasem chciałabym go w czymś wyręczyć.. a nie mam jak. Postanowiłam zdawać na Uniwerek im.Kardynała Wyszyńskiego na dziennikarstwo bądź politologię. Szczerze? Nie wiem co robić. Czuję się w kropce, bo nie potrafię sprecyzować co tak naprawdę chciałabym robić w tej (już nie) dalekiej przyszłości. Zazdroszczę ludziom którzy już od paru lat wiedzą co chcą i dążą do tego. Podobno się zmieniam, staję się bardziej towarzyska po ubraniu innych ciuszków. Swoją drogą mam kilka nowych, naprawdę fajniutkich i nie omieszkam w nich zakasować wszystkich (czy ja już kiedyś nie wspominałam, że skromność to moja największa zaleta? ^___^). Myphos zamilkł… Długa historia, ale przykra. Chciałabym aby znów było jak dawniej, ale to chyba już niemożliwe…. Planowaliśmy z Triumem zrobić spotkanie starej wiary tzn. ludzi którzy przychodzili od dawien dawna, a obecnie niestety, rzadko się pojawiają. Pomysł na razie wisi w powietrzu… raczej lewituje… ^^’ Przypomniałam sobie dzięki opowiadanku wcześniej wspomnianego Triuma, że pisałam kiedyś powiastkę fantasy. Chyba jednak do niej nie wrócę, a jeśli, to zmienię cały dalszy ciąg (ahhhhhhh, jak ja kocham opisy kilku stronicowe :P). To tyle z dzisiaj, suche fakty, ale nie przejmujcie się. Dalsza passa melancholii jeszcze wróci ^^ „When the last eagle flies, over the last crumbling mountain…”

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Sweet dreams are made for these…”

04 mar

Hello… od dawien dawna mnie tu nie było… Muszę kurz z księgi gości zetrzeć (a co dopiero z obrazków!). ^^ Nie zapomniałam o nim, szczególnie, że sporo osób przypominało mi o obowiązku napisania notki. W lutym wstawiłam tylko jedną. ŁAŁ! Co się działo… dużo się działo… Jutro mam imieniny. A poza tym będę miała najprawdopodobniej Yorka. ^-^ Mama wyraziłą zgodę, tylko nic o tym nie wie, że będę go spłacać przez najbliżesze kilka miesięcy. Oficjalna wersja brzmi „mam od koleżanki za darmo”. Chciałam Ją (bo to sunia) nazwać Kivi i pewnie tak będę wołać na zwierzaczka, ale jakoże to łobuzica padła propozycja o imię Genki Dama co znaczy „Kula wigoru”. Hehem… W każdym razie piesio jest piękny. ^^ W szkole… hmm… ferie, siedziałam w domu, przez pierwsze dwa tygodnie szkoły też, prawie. Pojawiałam się na 3 dni w tygodniu (losowe :P). Ale nadrobiłam zaległości i jest cacy. Możliwe, że niedługo pojadę do Myphosa. Chciałabym się z nim spotkać i pogadać… Tęsknię za nim, chociaż nigdy go nie widziałam. Mam wrażenie, że w jakiś sposób, on ma kawałek mnie a ja kawałek jego. Że w pewnym sensie, nasze dusze na siebie oddziałują… Może to brzmi niedorzecznie, ale wiecznie czuję jego obecność kiedy jestem sama. A swoją drogą, pytanie do dziewczyn… co byście zrobiły, gdyby (niby) przyjaciółka (z innego miasta, śliniąca się trochę do niego) waszego faceta pisała do niego „buziaczki”, „dobranoc misiaczku” itp.? heh… słyszałam różne opinie. ^^ Mam za mało twarde serce aby zabić :P Aha, w pewną niedzielę, 23.02.03. było spotkanie w wydziale kultury i sztuki ambasady Japonii z panem Rintaro i panem Matsutani. Hio hio! Dupka mi odpadała po pewnym czasie, ale nic to. ^^ Takiej okazji nie można było przepuścić. A poza tym… nic takiego. Drobne radości, drobne smutki (duże też) i wszystko po staremu… Kokoro dalej jedzie tym samym pociągiem, w tą samą stronę i słucha stukotu kół i czuje zapach wiatru… wciąż tego samego.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS