RSS
 

Archiwum - Październik, 2002

„Bywa że… czasem jestem dziwna, jak to miasto…”

29 paź

Nyo tak, i moja kochana Wesoła weszła do W-wy. Pojawił się nowy autobus, przyśpieszony 402 i od 1.11. pojawi się 173, ale raczej nie w tą stronę co trzeba. Jutro do dentysty, niedługo na USG… Brrruu… Halloween się zbliża. Ludzie imprezę szykują, pewnie pójdę, ale oczywiście nie sama. :) Swoją drogą, dawno z wieloma osobami nie gadałam sobie od tak. Powinnam to zmienić, ale dobrze mi się żyło bez nich, bo odpoczęłam i miałam czas aby zatęsknić tak porządnie (może oni za mną też?). Mogę znów zacząć chodzić na spotkanka, ale znajac życie nie będę się pojawiać zawsze punktualnie. Niestety :D Tak to nic się nie dzieje, wiodę nudną egzystencję :) Mykam, papsik!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Teścik 2

28 paź
woodnymph.jpg

Jestem driadą czyli nimfą leśną, czyli tym za co się zawsze uważałam. :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Teścik

28 paź

I am Belle!
Which Disney Princess are you?

You’re Belle!

You are a true bookworm and dream of a life better than the simple, quiet one you lead now. Your good looks can attract the town jerks, but you manage to ignore them most of the time. Sometimes you feel like you’re surrounded by idiots. So what are you waiting for? You don’t need your father to be kidnapped to get out and see the world. Although you can be stubborn, you’re also very compassionate and see beyond people’s façades.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Otulam się różową kołdrą… Myślę o czym chcę…”

24 paź

Miałam dzisiaj popierdolony dzień (za przeproszeniem oczywiście). Takiego pecha to naprawdę mogę mieć tylko ja, aż popłakałam się z tego wszystkiego. Dlaczego taki pech? Ze zwykłego niewyspania, a co za tym idzie? Bylam nieprzytomna cały dzień… Ale jutro będzie lepiej. Jednak zanim do tego doszłam popłakałam się i w domu. Przeczytałam komentarz i wpis do księgi na blogu jednego z moich przyjaciół. Wpisała się koleżanka… Jej słowa zabiły coś we mnie, coś umarło bezpowrotnie i poczułam się jak smieć, wyrzutek nikomu nie potrzebny… „Na mnie zawsze możesz liczyć”… Kiedyś o mnie tak mówiono, nie musiałam tego pisać. Teraz już nikt nie przychodzi porozmawiać, po radę czy wyżalić się. Telefon milczy też. Stałam się zapomniana… bo nie jestem godna zaufania… bo jestem egoistką… bo na mnie nie można liczyć…? Bo co???… Nie wiem… Ale nadal w ustach czuję słone łzy a ich wyschnięte strumyki na moich policzkach wciąż pieką. Mam ochotę rzucić tego bloga, bo nawet tutaj czuję się coraz bardziej obca. Jeszcze kilka osób jest ze mną, stoją u mego boku i oby zawsze tam były.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wieczór… noc

23 paź

Siedzę i gadam z ludźmi… Jakoś smutno mi się zrobiło, coś za serduszko ścisnęło, ale już jest dobrze. Dzisiaj Kuba z mojej klasy zaczął się kłócić z wychowawczynią, a my, ja i Agata (dziewczyna z którą siedzę), na tej samej lekcji śmiałyśmy się tak, że aż się popłakałam. Rysowałam jej ją w różnych ciuchach. Metal, skate… Szuka sobie stylu i nie wie jaki ma wybrać. :) Już pojutrze zobaczę Piotrka. Stwierdził, że pochwali się całemu wydziałowi. Jutro klasówka z gegry, będą mi się niecki, obniżenia i inne śmera-bajera śniły. Nie, nie cieszę się :) Teścik jak dobrze mnie znasz… Niektóre wyniki mnie dziwią. :D Ale cóż… A teraz lulu… Dobranoc zwierzaki!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czas spać

22 paź

Późna godzinka… Czas iść do łóżeczka. Ciepłego, miękkiego… Znów zasnę opatulona po oczka otoczona zapachem perfum mojego mężczyzny. Tych, które pozostały na kołderce. W piątek zobaczę Piotrka, jeszcze 2,5 dnia… Już powoli z górki. Wszyscy tak tęsknią za swoją „połówką”? Cóż, idę spać. Dobranoc wam wszystkim… Śnijcie coś ładnego!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dzień dzisiejszy

22 paź

Za oknem znów deszcz pada… A ja zaraz biorę się za listy. Byłam u chirurga i znów nikt nie wie co mi jest… Przerażające… Taki widać mój los, być fenomenem. Szkoła… znośnie, wesoło było. Piotrek… wysłał mi słodkiego SMSka z okazji rocznicy i w ogóle zagroził mi że mnie dorwie i że mam się bać, ja oczywiście się ciesz… eee… boję ^^’ Mykam… Odpiszę może na jeden list…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Notka na miłość…

22 paź
„Sen, ulotny sen,
Rozbudził zmysły i marzenia…”

Dziś mija pół roku od kąd jestem z Piotkiem… Może tego nie przeczytasz, ale musisz wiedzieć, że K-o-c-h-a-m C-i–ę z całego mojego serduszka i oby takich rocznic było mnóstwo. Dajesz mi siłę i wiarę w samą siebie, chronisz, strzezesz, osłaniasz od tego strasznego wiatru zewsząd i jesteś jak słoneczko, które świeci… tylko dla mnie, na moim niebie.
anc42.jpg

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kisses so hot, I take your breath away..

21 paź

Dawno nie pisałam, najpierw blogi nie działały potem mi się nie chciało, ale jak zawsze wracam tu. Ten blog to swego rodzaju taki domek dla mnie gdzie mogę bezkarnie przelewać moje myśli, uczucia i opisywać co się wydarzyło (i nikt mi nie przerwie w połowie zdania). Cóż, od dawna nie chodziłam na spotkania, ale w końcu, w sobotę raczyłam przyjść. Mimo nieciekawej pogody, frekwencja była.. spora. Całe 10 osób (łał), ale i tak cieszę się, że mogłam zobaczyć ludzi których od wieków nie widziałam i pogadać z innymi z którymi nie zamieniłam słowa od tych samych wieków. Niektórzy się zmienili, inni pozostali ci sami. W sobotę był u mnie w szkole półmetek (lub połowinki, jak kto woli), ale oczywiście nie poszłam. Nie z tymi ludźmi, jako że nie należę do palaczy i pijących (tudzież ćpiających), nie miałabym tam co robić i jak się okazało nie ja jedna nie poszłam. Za to w niedzielę nie byłam na spotkanku bo mocno zaspałam. Przynajmniej mogłam ten dzień do końca poświęcić Piotrkowi. Teraz niestety spotykamy się tylko w weekendy, bo jakby nie było, studia to nie zabawa (tym bardziej nie czas wolny). Dziwi mnie bardzo, jak ktoś mógł mnie aż tak pokochać, jak mogłam stać się aż taka ważna dla kogoś. Jestem szczęśliwa… Dzisiaj/jutro (nie potrafimy dogadać się co do daty ^^) mija pół roku odkąd jesteśmy razem. Ten czas strasznie zleciał. Nie zauważyłam nawet kiedy. Już prawie zima, a poznaliśmy się na krótko przed początkiem wiosny. Właśnie… Już niedługo i pojawią się choinki, lampki, śnieg i ta cała atmosfera Świąt. Nawet teraz, kiedy wychodzę rano z domu i jest zimno i wszystko oszronione, mam wrażenie że już lada chwila spadnie śnieg i będzie bielutko. Martwi mnie Yosh… Zastanawiam się, czy pozostawić to tak jak jest, swemu własnemu biegowi, czy zaingerować? Z drugiej strony chciałabym odbudować tą przyjaźń, która została „zabroniona” przez pewnego zazdrośnika. Abym mogła zawsze podejść i wypłakać się, przytulić kiedy jest mi źle, albo kiedy po prostu potrzebuję tego innego ciepła, pośmiać się, pożartować… Jak przyjaciele. Nawet nie wiem czy druga strona tego chce, czy ją to w ogóle obchodzi. Przyjaciół ma się niewielu i szkoda ich tracić. A co dopiero tych prawdziwych, którzy cię wysłuchają, a nie zrugają za dziwne poglądy. Sporo osób już tu trafiło i mam ochotę ich wszystkich opisać (jak Jusi, tyle tylko, że z obrazkami, buehehehe). Zresztą, zakładam, że niewiele osób by to przeczytało. Może to i lepiej ^^ A poza tym? Cóż u mnie, zastanawiam się, jak jest w prawach ucznia, ile klasówek może być w tygodniu? Chyba 3… Dziś miałam 3 klasówki i kartkówkę, jutro mam 2 klasówki… Czego można chcieć więcej. To tyle na razie, uciekam i… kiedyś pewnie znów otworzę drzwi mego domku i wejdę aby podzielić się znów kolejnymi myślami… A póki co zamykam wejście i wychodzę.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Codzienność…

09 paź

Nie ruszam się od trzech dni z domu… Chora byłam, podejżewali wyrostek i chcięli wzywać pogotowie, ale wydobrzałam. Może nie do końca czuję się świetnie, ale jutro rano już ruszam do ukochanej szkoły… Czeka mnie sporo nadrabiania… Zimno na dworzu… W Karpaczu już jest -7 stopni… U nas też pewnie niedługo śnieg spadnie. Znowu zima… Dziwnie się czuję kiedy o niej myślę. Przypominają mi się poprzednie, a konkretnie te, spędzone z ludźmi na spotkaniach… Każda niedziela była wyjątkowa, jeszcze za czasów ZMaPu. Leciało się na spotkanie z pasją, czy to mróz, śnieg, wiatr. Stało się pod Feminą… Zmarżniętym, mokrym, ale to nic, bo było się znów z tymi ludźmi, w tym ciepłym gronie… Potem nastały czasy sobót… A niedziele w KFC. Wchodziło się jak na skrzydłach… By znó zobaczyć te osoby. Ogrzać się i znów poczuć zapach przyjaranych frytek i starego oleju. Strasznie miło to wspominam… W zimę aż kocham ten zapach. Nostalgia mnie bierze. Odejdzie Saski… aż do wiosny. Odejdą śmiechy, leżenie w trawie… Przyjdzie KFC, mac… Siedzenie i bieganie między krzesłami. Tyle nowych osób poznałam. Poprzedniej zimy ich nie było, to będzie pierwsza moja zima z nimi. Stali mi się tacy bliscy… Już bym chciała śnieg i weekend… Abym mogła nałożyć puchową kurtkę, szalik i ciepłe buty i przebrnąć autobusem potem kawałek piechotką do jakiejś restauracji fast food. Wpaść z czerwonym nosem i równie czerwonymi policzkami, mokrymi nogawkami i rozczochranymi włosami i witać się z tym ciepłym tłumem… Byłam chora… Piotrek nie przyjechał bo nie mógł… Ma zajęcia od 9 do 17:45… Tęsknię za nim… Od 3 dni, od kąd siedzę w domu, chodzę i popłakuję… Smutno mi… Przykro mi… Czuję się samotna, zagubiona, boję się… Ale jutro wróci codzienność. Może to jej się boję? A może życia bez niej? Bo w tej mojej codzienności jest wesoło, jest ciepło… Tato… wróć… Wróć już do domu… Piotrek… przyjedź proszę… wyślij SMSa… Tęsknię za wami… Mamo… przyjedź i zostań… Artur… braciszku… może w przyszłym roku będziesz pamiętał o moich urodzinach… Tęsknię za wami… Boję się życia bez was… A odpowiada mi tylko mroźne powietrze zimy… Samotna… Siedzę i płaczę… Płaczę nad moim zagubieniem…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS